Targi "Ślub i Wesele - 2006"

 

Żeby tradycji stało się zadość, wybraliśmy dla wydarzenie salę okrągłą, tym razem w miejscu bardzo prestiżowym na terenie Międzynarodowych Targów Poznańskich. Myśl przewodnią zawarliśmy w stwierdzeniu skierowanym do młodych narzeczonych: „Zamiast szukać igły w stogu siana, przyjdźcie do „Iglicy” tu znajdziecie wszystko!”. I tak się stało, 13 listopada 2005 roku pawilon 11 odwiedziło około 3.500 zainteresowanych. Zważywszy na wczesny termin oferty kierowanej do narzeczonych 2006, frekwencja była imponująca. 

Jasiu uczył się pisać ślub i wesele po raz czwarty, tradycyjna reklamówka oparta na bazie wszech-pamiętliwego dialogu z repertuaru kabaretu „Dudek” kolejny raz zabrzmiała na antenie radiowego patrona Radia RMI FM i zaczęło się. 


Ponad siedemdziesięciu wystawców z Poznania i z terenu Wielkopolski, a także goście z bardziej odległych zakątków kraju.              

 

Targi "Ślub i Wesele - 2006"

Oferta była przednia, do grona wystawców zaprosiliśmy wyłącznie handlowców i usługodawców, których znamy z racji Ich długoletniej współpracy z naszymi wydawnictwami ślubnymi, informatorem „Kurier Weselny” oraz czasopismem „Ślub i Wesele”. Zatem, kto w ten listopadowy dzień oznaczony trzynastka w kalendarzu, odwiedził nasze progi, zapewne nie żałował. Nie licząc międzynarodowej imprezy targowej w temacie ślubu i wesela, mam tu na myśli katowickie wydarzenie na skale Europy – „Kreatorzy”, targi ślubne dla producentów przede wszystkim mody ślubnej, poznańska impreza była pierwszą w Polsce taką ofertą zapowiadającą nowy sezon ślubny 2006. Poznań znowu był pierwszy.

Zwiedzający targowe ekspozycje mieli na co popatrzeć, było w czym wybierać. Można było obejrzeć pierwsze zajawki tego co będzie się nosić w nadchodzącym sezonie, oczywiście na ślubnym kobiercu. O te wystawiennicze perełki jak zawsze zadbały wielkopolskie pracownie krawieckie. Zawsze są o krok wcześniej ze swoją propozycją w porównaniu z ofertą salonów mody, które niestety chociażby z ekonomicznego punktu widzenia nie pokusiły się o zaprezentowanie chociażby wizytówki z kolekcji na rok 2006.

Zwiedzający targowe ekspozycje mieli na co popatrzeć, było w czym wybierać. Można było obejrzeć pierwsze zajawki tego co będzie się nosić w nadchodzącym sezonie, oczywiście na ślubnym kobiercu. O te wystawiennicze perełki jak zawsze zadbały wielkopolskie pracownie krawieckie. Zawsze są o krok wcześniej ze swoją propozycją w porównaniu z ofertą salonów mody, które niestety chociażby z ekonomicznego punktu widzenia nie pokusiły się o zaprezentowanie chociażby wizytówki z kolekcji na rok 2006. Właściwie rozpatrywać te kwestię można w dwojaki sposób, dwumiesięczne wyprzedzenie w sprowadzeniu wzorów najnowszej kolekcji i możliwość pokazania tak szerokiej grupie zainteresowanych powinno przeważyć nad kosztami ewentualnego zadbania o obecność nowych propozycji już na jesiennych targach.

Tym bardziej z przekonaniem piszę te słowa, ponieważ w odległości dwóch miesięcy później, salony są przygotowane do prezentacji na medal. Będzie to można zauważyć już 7 i 8 stycznia podczas wielkiego widowiska ślubnego, kolekcje poznańskich producentów i handlowców w nowy sezon wprowadzi mistrz słowa mówionego – Krzysztof Ibisz, gość specjalny, honorowy gospodarz niedzielnego koncertu prezentacji ślubnych.

Ale wróćmy do listopadowych targów, ocenianych przez zwiedzających jako niezwykle udane, podobną notę wystawili wystawcy, pod takim werdyktem śmiało podpisał się organizator całości.

Moda ślubna, to prawdziwy magnes, przyciągający uwagę każdego, kto ma w terminarzu osobistych wydarzeń zaplanowany ślub. Bez względu na stopień pokrewieństwa z tym wydarzeniem. Zarówno przyszła panna młoda jak i jej druhny, rodzice, teściowie, ba nawet goście weselni...ślub znajduje piąta pozycje w tematyce poruszanej w fabule reklamy. Taka statystyka pojawia się w obliczeniach amerykańskich fachowców od wyliczania popularności na bazie średnich statystycznych. Nie wiedzieć dlaczego , w Polsce te osiągi wynikowych badań jakby nie stanowiły żadnych wzorców, ślub w polskiej reklamie występuje sporadycznie. Znowu się rozpisałem, a miało być o targach ślubnych. Swoją kolekcję już z zapowiedzią tego co będzie obowiązywało w kanonach mody 2006 przedstawiła Pracownia Sukien Ślubnych Jolanta Duda-Koprowska - jak zawsze suknie z tej pracowni, według własnych projektów, wzbudziły zachwyt, zwróciły szczególna uwagę. W tym przypadku procentuje wielkie zaangażowanie tej projektantki, przykładanie szczególnej wagi do promowania swoich pomysłów, projektów i sposobu prezentacji.. Ze świata mody w targach uczestniczyli także ci, którzy od pierwszego pomysłu na zorganizowanie targów ślubnych w 2003 roku w Novotelu Poznań, spróbowali postawić na wielką niewiadomą i postawili na tego rodzaju systematyczną promocję. Do dziś nie żałują tej decyzji, targi przynoszą im kolejne doświadczenie, klientki i coraz więcej pomysłów na zainteresowanie swoją ofertą.

Przykłady swoich kolekcji zaprezentowały Pracownia Sukien Ślubnych Anna Lachor, Pracownia Sukien Ślubnych Visual Chris, Pracownia, Salon Sukien Ślubnych Alfreda Mizerska. Pierwszy raz w naszej propozycji targowej gościliśmy kolekcję Salonu Sukien Ślubnych i Wizytowych Anette colection z Lubonia. Ta kolekcja, też wywołała duże wrażenie, nic dziwnego że w styczniowej „Ślubnej Arenie” będziecie mogli zobaczyć jeszcze większy wybór sukni z tej kolekcji. W temacie sukien ślubnych powołaliśmy konkurs na wybory „Sukni Marzeń”. Do wyborów stanęły wszystkie pracownie sukien ślubnych – wystawcy jesiennych targów, a ponadto na zasadzie próby rzeczywistości targowej Salon Sukni Ślubnych Łukiewska oraz Salon Sukien Ślubnych Kachlicka. Uczestnicy widowni targowej mieli okazję wybrać najpiękniejszą suknię ślubną. Zebrane 13 listopada 2005 w czasie imprezy targowej kupony z głosami na Suknię Marzeń, , zostały zabezpieczone. Paczuszka z tą swojego rodzaju wyrocznią, została zaplombowana i czeka na finałową inaugurację sezonu ślubnego 2006. Razem zajrzymy do środka, by sprawdzić która ze stawianych do konkursu kreacji ślubnych uzyska tytuł Sukni Marzeń 2006. Wielką Galę Tytułu poprowadzi Krzysztof Ibisz.

Tym razem także, trzynastka okazała się szczęśliwą. Ponad 70 wystawców oczekiwało w tym dniu na narzeczonych. Prawie dwa tysiące par narzeczonych przyszło zobaczyć ich ofertę. Nic dziwnego, wszystko było zapięte na ostatni guzik. Piękny słoneczny dzień dopełnił dzieła. Chyba nie było branży, która pozostałaby w tę niedzielę bez swojego przedstawiciela w ślubnej „Iglicy” Można było zasięgnąć informacji bezpośrednio u wytwórców usługi albo wygodnie zasiąść w fotelach amfiteatru, by przyjrzeć się sukniom na wybiegu, prezentacja usług, podziwiać kunszt florystów, umiejętności i pomysłowość fryzjerów, wizażystów, posłuchać „na żywo” weselnych kapel. Bogaty program na estradzie, przeplatany był losowaniem nagród. Można było wygrać prawie wszystko od zaproszeń na własny ślub, po elegancką suknię ślubną. Panie chętnie zasiadały na fotelu, by poddać głowę fantazjom fryzjerskiego mistrza.